czwartek, 24 kwietnia 2014

Po-wielkanocnie

Święta Oluś przywitał z temperaturą. Niestety spacerek z ciocią na lody w ciepły, ale wietrzny dzień nie wyszedł mu na dobre. Całe szczęście temperatura spadała po Nurofenie, Oluś był w miarę pogodny, a po dwóch dniach objawy ustąpiły.

Wielkanoc spędziliśmy tak jak lubię, czyli w rodzinnym gronie, w miłej atmosferze, spokojnie, bez pośpiechu. W niedzielę uroczyste śniadanie u mojej mamy, w poniedziałek wyjazd nad jezioro z całą rodziną (obejmującą 4 pokolenia). Z rodziny mogę być naprawdę dumna, nie powiem, że jest idealnie, bo nigdzie nie jest, ale trzymamy się razem, każde imieniny, urodziny to małe wesele i jest problem z pomieszczeniem wszystkich przy stole, ale cieszę się, ze tak jest, to nasza siła.

Kilka fotek na pamiątkę, ale jest ich mało, bo przez temperaturę Olusia nie miałam ochoty na bieganie z aparatem.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz